Następne wydarzenie w:

  • 00 DNI
  • 00 GODZ.
  • 00 MIN.
  • 00 SEK.
+

News

„W nowych kontekstach i w nowych formach wyrazu chrześcijanin jest po raz kolejny powołany do dawania odpowiedzi każdemu, kto pyta o motywy nadziei, która w nim jest (por. 1 P 3,15).” Benedykt XVI

Jeszcze raz: to co z tą Oazą?

Kategorie: Blog

Blisko rok temu animator Oazy naszej diecezji, a prywatnie mój bliski kolega, Michał Godlewski napisał bardzo dobry tekst „Co z tą Oazą?” na naszego bloga. Niespełna dwa tygodnie później pokusiłem się o odpowiedź w tym samym miejscu we wpisie „Co z tą Oazą? Odpowiedź”. Myślę, że tekst przyjął się dobrze, jednak w komentarzach pojawił się zarzut „takie to kółko wzajemnej adoracji jak każde inne (…) ważne co robi się dla innych SPOZA paczki… „ (pisownia oryginalna). Od początku nie zgadzałem się z taką interpretacją opowiedzianej przeze mnie w tamtym wpisie historii, jednak zdaję sobie sprawę, że faktycznie dla kogoś, kto nie ma o Oazie zielonego pojęcia, to może tak wyglądać. I oto dziś mam okazję w tym miejscu napisać jeszcze raz o jednym z nas, jeszcze raz odpowiedzieć na pytanie „Co z tą Oazą?”. Siądźcie wygodnie i słuchajcie uważnie.

Nie dalej jak miesiąc temu miałem okazję wieczorem iść jedną z większych ulic Płocka. Było lekko po dwudziestej i na ulicy kręciło się wciąż sporo przechodniów. Po drugiej stronie jezdni na przystanku kilka osób, może z osiem, czekało na autobus. Ot, przypadkowi ludzie jakich wiele. Jednak mijając przystanek i przyglądając się nadjeżdżającemu czerwoniakowi, dostrzegłem wśród oczekujących swojego kolegę, kolegę z Oazy. Zerknął leniwie na autobus i odwrócił się z powrotem w swoją stronę, widocznie czekał na inny. Drzwi się otworzyły z charakterystycznym sapnięciem i ludzie ruszyli, żeby wsiąść. Nagle usłyszałem w oddali odgłos, jakby ktoś upadł. Spojrzałem na przystanek i rzeczywiście na ziemi leżała starsza kobieta, która chciała wsiąść do autobusu. Próbowała się podnieść, ale wyraźnie nie mogła sobie poradzić. Nie minęło 5 sekund, kiedy mój kolega podbiegł, położył szybko na chodniku swoją torbę i ukucnął przy kobiecie. Powiedział coś do niej, po czym wstał i ujął ją pod pachy, by mogła stanąć na nogach. Wziąwszy ją pod rękę, doprowadził do ławki i razem usiedli. Muszę przyznać, że z ciekawością przyglądałem się tej scenie przez dłuższą chwilę. Mój kolega rozmawiał z kobietą. Oczywiście przez ulicę nie usłyszałem ani słowa z ich konwersacji, ale domyślam się, że znajdowała się w trudnej sytuacji, bo w pewnym momencie wyjął z torby dwa jogurty i jej wręczył. To bardzo niewiele, ale więcej o nieskończoność od obojętności. Nikt z pozostałych osób na przystanku nawet nie zerknął w ich stronę.

Kiedy spotkałem tego dobroczyńcę tydzień później, przyznałem się, że widziałem całą sytuację stojąc kilkadziesiąt metrów dalej. Mój kolega zawstydził się i powiedział „to nic takiego, daj spokój”. Długo musiałem z niego wyciągać finał tej historii, ale w końcu opowiedział mi, że wsiadł z tą kobietą do autobusu i pomógł jej wysiąść na odpowiednim przystanku. „Tylko biletu zapomniałem jej kupić” uśmiechnął się. Dodał jeszcze „Nie wiem ile miała lat, ale popłakała się jak dostała te jogurty. Nigdy nie przytulił mnie nikt obcy, to był mój pierwszy raz.”.

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Mt 25, 37

Tomek Racki

Dodaj komentarz

  1. Redakcja serwisu plockaoaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.