Następne wydarzenie w:

  • 00 DNI
  • 00 GODZ.
  • 00 MIN.
  • 00 SEK.
+

News

„W nowych kontekstach i w nowych formach wyrazu chrześcijanin jest po raz kolejny powołany do dawania odpowiedzi każdemu, kto pyta o motywy nadziei, która w nim jest (por. 1 P 3,15).” Benedykt XVI

„Nieplanowane” – recenzja

Kategorie: Diakonia Życia,Ogólna

„Nieplanowane” jest produkcją o potrójnej naturze i aby uczciwie przystąpić do jej oceny, należy wziąć pod uwagę każdy z tych aspektów. Jest to, oczywiście, dzieło sztuki filmowej, ale i w równym stopniu produkt publicystyczny, zbliżony w swoim celu do broszury informacyjnej uświadamiającej o nadużyciach zjawiska zwanego przemysłem aborcyjnym. Ale wreszcie, jest to także głośne wezwanie, działanie aktywizujące środowisk, które dbają o ochronę życia od samego poczęcia, takie jakim jest chociażby tłumna modlitwa pod bramą kliniki aborcyjnej. Film fabularny, publicystyka, aktywizm – jak „Nieplanowane” sprawdzają się we wszystkich tych kategoriach?

Opowieść o przemianie, którą przeszła Abby Johnson, dawniej dyrektorka jednej z klinik Planned Parenthood, obecnie aktywistka ruchu pro-life, jest nie tylko prawdziwa, ale też wiarygodnie przedstawiona na ekranie. Twórcy bardzo poważnie potraktowali informacyjną funkcję ich filmu; ich celem było pokazanie, jak wygląda praca w sieci klinik, gdzie rocznie wykonuje się ponad 300 tysięcy aborcji. Na szczęście nie robią tego za pomocą terapii szokowej dla widza: sceny samych „zabiegów” są z jednej strony dosłowne – wiemy bowiem w szczególe, co oglądamy, z drugiej jednak nakręcono je z taktem. Temat jest na tyle przerażający, że bolesny naturalizm nie jest potrzebny. Jedną z najlepiej nakręconych scen w filmie, i z pewnością jedną z bardziej przykrych dla widza, jest scena aborcji farmakologicznej, jaką przeszła sama Abby we własnym domu. Lecz równie wymowna jest ta, która świetnie ukazuje hipokryzję ideologii, do której przekonuje Planned Parenthood: urządzone przez pracowniczki kliniki radosne przyjęcie na wieść o tym, że Abby spodziewa się dziecka i chce je zachować.

Podobnie wyważone podejście daje się z resztą wyczuć w sposobie obrazowania osób walczących o życie nienarodzonych dzieci. Film zdecydowanie krytykuje jakąkolwiek agresję, odcina się nawet od takich metod, jak umieszczanie w przestrzeni publicznej bolesnych zdjęć „usuniętych płodów”. Metody promowane przez twórców to modlitwa, informowanie oraz wyciągnięta dłoń.

Nie czuję się wystarczająco doinformowany, aby odpowiedzieć na wszelkie zarzuty, które stawia się „Nieplanowanym” w kwestii prawdomówności filmu w przedstawianiu aborcji. Zostawiam to innym – polecam, przykładowo, recenzję Tomasza Samołyka, w której zderza się on z niektórymi tezami przeciwników filmu.

Niestety, w warstwie formalnej zdecydowanie jest za co krytykować „Nieplanowane”. Liczne konteksty, które okalają film – prawdziwa opowieść stanowiąca bazę dla scenariusza, burzliwa historia jego produkcji, kontrowersje towarzyszące premierze, spolaryzowane reakcje widzów i recenzentów – okazały się ciekawsze od niego samego. Powiela się tutaj wiele błędów, które skazują inne amerykańskie filmy z nurtu Christian movie na klęskę poza nieco hermetycznym środowiskiem ich docelowych odbiorców. Łatwiej tutaj wybaczyć drętwe aktorstwo niż nietraktowanie widza wystarczająco poważnie. Kłuje w oczy kontrast między scenami „radosnymi” – skąpana w świetle i gitarowej muzyce rodzinna idylla – oraz „trudnymi”, ze stonowanym oświetleniem, zmontowanymi jak film grozy. Każda kolejna piosenka soft-pop, a jest ich w filmie wiele, zabija powagę filmu i upodabnia go do klipu reklamowego. Dialogi szeleszczą papierem, kiedy górę bierze publicystyczne zacięcie twórców i postacie mówią do siebie danymi statystycznymi. Wreszcie decyzja, aby całość opatrzona była ciągłym komentarzem Abby zza kadru poskutkowała tym, że wiele z tego, co oglądamy na ekranie, jest nam dodatkowo opisywane; miało to z pewnością nadać scenom silniejszy wydźwięk i upłynnić narrację, jednak efekt często jest odwrotny.

Nie sposób w mojej ocenie uznać „Nieplanowane” za film udany: zapał i przekonanie o walce w słusznej sprawie, jakie z niego biją, działają na korzyść twórców, jednak całość zapada się pod ciężarem psychologicznych uproszczeń i lekceważenia filmowego rzemiosła. I chociaż to film zrealizowany ze słusznej potrzeby, to przecież nie należy z tego powodu patrzeć na niego przychylniej. Przeciwnie – jakość artystyczna nie może być ofiarą, a taki temat zasługuje na zwyczajnie lepszy film. Zwiększyłoby to jego siłę rażenia.

Mając na uwadze wszystko powyższe – dobrze jednak, że w ogóle powstał. Jest w „Nieplanowanych” scena modlitwy grupy aktywistów pro-life nad zbiornikiem z „medycznymi odpadami”, za które uznaje się szczątki abortowanych dzieci. Scena ta nie przekona każdego, nie jest też kluczowa dla opowiadanej historii. Ale jeżeli dla jednej chociaż osoby sam film był impulsem do modlitwy, jeśli skłonił do jakiegoś działania, może chociaż autorefleksji – to stanowi pewną wartość. Być może najważniejszym ujęciem filmu jest tablica informacyjna (LINK), którą w polskich kinach wyświetlano tuż przed napisami końcowymi: pomoc i możliwość rozmowy dla dręczonych wątpliwościami kobiet, które stoją przed trudnym wyborem.

Mateusz Godlewski

Dodaj komentarz

  1. Redakcja serwisu plockaoaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.