Następne wydarzenie w:

  • 00 DNI
  • 00 GODZ.
  • 00 MIN.
  • 00 SEK.
+

News

„W nowych kontekstach i w nowych formach wyrazu chrześcijanin jest po raz kolejny powołany do dawania odpowiedzi każdemu, kto pyta o motywy nadziei, która w nim jest (por. 1 P 3,15).” Benedykt XVI

Relacja z pierwszego październikowego OMu

Kategorie: Oaza,Wydarzenia

Pierwsza z październikowych Oaz Modlitwy już za nami. O relację i świadectwo poprosiliśmy jednego animatora i jedną uczestniczkę.

12016447_973754126003934_66475523_n

Na samym początku nie zastanawiałam się nad tematyką tej Oazy Modlitwy. Ucieszyłam się z samego faktu, że w ogóle mogę tam pojechać, ponieważ wcześniejszy OM, na którym byłam był dla mnie czymś zupełnie nowym. Wyniosłam dużo pozytywnych wrażeń. Piątkowego wieczoru, gdy dzień dobiegał już końca, razem z moją koleżanką uznałyśmy, że cieszymy się , że tu przyjechałyśmy, ale nie czułyśmy jeszcze pełnej radości. Następny dzień był bardzo intensywny. Intensywny pod względem liczby adoracji oraz własnej modlitwy. Był to czas, kiedy mogliśmy poświęcić Bogu więcej czasu. Następnie każdy kto chciał mógł skorzystać z sakramentu pojednania. Dla pozostałych, był to czas na modlitwę, bo to na nią głównie nastawiony był ten OM. Wtedy poczułam, że chyba nie do końca wykorzystuję ten czas tak jak powinnam. I właśnie wtedy nabrałam ochoty na czytanie Słowa Bożego. Postanowiłam, że na wieczornej adoracji zrobię sobie osobisty Namiot Spotkania, którego z resztą już dawno nie robiłam. W swoich notatkach zapisałam dwa fragmenty: Łk-11,26 oraz Łk-11,13, które zapadły mi w pamięć. Po lub w trakcie czytania przypomniały mi się słowa księdza, że nie da się nawiązać prawdziwej relacji z Bogiem, póki nie będzie poznawać się Jego słowa… Tylko wtedy można zbudować z nim prawdziwą i szczerą relację, bo aby zaufać, trzeba się najpierw poznać. Bóg nas zna, lepiej niż my sami… więc to ja sama muszę chcieć Go poznać. Pomoc, ofiarność dla drugiego człowieka, przestrzeganie Dekalogu… rzeczywiście to piękne wartości człowieka, lecz jeśli nasza wiara opiera się tylko na tym, nie zbudujemy prawdziwej relacji z Bogiem. Bo to codzienna modlitwa z Nim powinna dawać nam pełnię szczęścia. Ta myśl, zmotywowała mnie do regularnego czytania Pisma Świętego. Co więcej, gdy bodajże wczoraj usiadłam do krótkiej lektury Słowa Bożego urzekł mnie pewien fragment: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego” – Łk-10,41. Tym jednym, jest właśnie poznawanie i odnajdywanie się w Słowie Bożym. Myślę, że każdy z nas może wstawić zamiast imienia Marta swoje własne imię. Zrozumiałam, że w prawdziwym poznaniu siebie, Bóg wyciąga ku nam pomocną dłoń, a w tej dłoni przekazuje nam Pismo Święte. To modlitwa pokazuje nam, jakie cechy rzeczywiście posiadamy. Czy podczas modlitwy potrafimy się skupić, czy potrafimy być szczerymi, wrażliwymi ludźmi, czy posiadamy skruchę i potrafimy przyznać się do błędu. Wydaje mi się, że wytrwałość, a co przede wszystkim regularność w modlitwie może niesamowicie rozwinąć naszą wiarę.

Modlitwa jest czymś, co wymaga skupienia i pokonania lenistwa, bo to właśnie wtedy, kiedy najbardziej się nie chce, owoce są największe. Przez „wzięcie się w garść” OM przyniósł mi takie oto owoce : Poznajemy siebie w światłości jaką jest nasz troskliwy Ojciec – Bóg, który czeka, nieustannie nas poszukuje oraz tęskni za swoim ukochanym dzieckiem , którym jest każdy z nas.

Wspaniała Uczestniczka

Ciemnego piątkowego wieczoru, wkraczając do ogromnego, przestronnego i z początku przytłaczającego mnie swym rozmiarem gmachu szkoły w Sikorzu, nie byłem pewien, czy znalazłem się we właściwym miejscu. Dosłownie i w przenośni; początkowy lęk towarzyszący mi zawsze przy poznawaniu nowego miejsca, wzmocniony jeszcze przez zmęczenie długim tygodniem szkoły, hulał w najlepsze w mojej duszy, podsycając nieodłączne obawy i wątpliwości odnośnie tego, kim tak naprawdę jestem, kim dla mnie jest Bóg i czy postępuję w życiu właściwie.

Wczesnego jasnego niedzielnego popołudnia, opuszczając gmach szkoły w Sikorzu, który przez niecałe czterdzieści osiem godzin zdążyłem poznać prawie na wylot i który po pierwszym niekorzystnym wrażeniu zdołał wzbudzić moją sympatię, czułem, że znowu znajduję się na dobrej ścieżce. Co takiego wydarzyło się przez ten czas?

Raz jeszcze doświadczyłem niezwykłej i niewypowiedzianej siły, jaką daje wspólnota; raz jeszcze modliłem się szczerze przed Jezusem znajdującym się w Najświętszym Sakramencie powierzając mu swoje najskrytsze obawy i niepokoje; raz jeszcze dzięki szczerej spowiedzi dotknąłem cudownej tajemnicy Bożego Miłosierdzia; raz jeszcze na chwilę porzuciłem szarą, pustą i zwyczajną codzienność, zagłębiając się w inny świat, gdzie życie i czas płyną inaczej.

Dzięki owocom tej Oazy Modlitwy wracam z podniesionym czołem, spokojem serca i nowymi siłami na pustynię codzienności, toczyć moją walkę z samym sobą i grzechem o bycie lepszym, bezwarunkowo ufając Bogu.

Wiem, że nie będzie to łatwe, ale mam również świadomość, że mój Bóg jest potężniejszy od mojego grzechu i słabości.

Bartłomiej Witeszczak

Dodaj komentarz

  1. Redakcja serwisu plockaoaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.