Następne wydarzenie w:

  • 00 DNI
  • 00 GODZ.
  • 00 MIN.
  • 00 SEK.
+

News

„W nowych kontekstach i w nowych formach wyrazu chrześcijanin jest po raz kolejny powołany do dawania odpowiedzi każdemu, kto pyta o motywy nadziei, która w nim jest (por. 1 P 3,15).” Benedykt XVI

Dispensator Misteriorum Dei

Kategorie: Blog

Dawno, dawno temu, żył sobie pewien chłopiec. Nie miał on lekko, młodość spędził bez ojca, jednak ucieczką od trudnej rzeczywistości okazała się nauka, w której przodował. Dodatkowo znajdował oparcie w Kościele, do którego przykładowo wolał pójść zamiast na piątkową imprezę. Od początku wiedział, że chce zostać księdzem i służyć w jego ukochanej wspólnocie. Z biegiem czasu stał się tak wybitnym klerykiem, że studia kontynuował za granicą, a kolejne tytuły naukowe zdobywał już w samym Rzymie. Tam też pozostał, stając się chlubą polskiego Kościoła.

Był to związek doskonały, oboje wiele sobie zawdzięczali. On, rzetelnie, uczciwie, i z sukcesami poznawał wielowiekową mądrość Kościoła, którą potem sam przekazywał innym ponadprzeciętnym studentom. Ona – wspólnota, jaką jest Kościół katolicki – ukształtowała go, dała oparcie i pozwoliła mu na samorealizację. Ale co najważniejsze, ofiarowała mu święty sakrament kapłaństwa, na który nikt nie jest w stanie zasłużyć. Piękna historia, on chciał jej, ona jego. Jednak nagle okazało się, że od pewnego czasu był to jedynie skrzętnie wyreżyserowany teatrzyk.

Ksiądz doktor bowiem, okazał się być niezwykle nieuczciwy. Wyszło na jaw wiele brudów. Zakpił on ze swojej świętej wspólnoty. Zadrwił z tego, co sam powinien głosić – z nauki Ewangelii. Sam, bezwstydnie zamanifestował opinii publicznej, że nie żyje zgodnie z nauczaniem Kościoła. Potem, stawiając się ponad wszystkimi, opublikował listę swoich żądań. I można tak dalej ciągnąć tę historię, ale nie o to chodzi, żeby wieszać na owym kapłanie przysłowiowe psy. Chciałbym bowiem zwrócić uwagę na coś innego.

Na postawę tej drugiej strony – strony Kościoła. Błyskawicznie odezwał się Watykan, równie szybko zareagowała także diecezja, pod którą ów ksiądz podlega. Przy oczywistej decyzji o zawieszeniu kapłana w wykonywaniu dotychczasowych funkcji, jeden apel – o szacunek i modlitwę za pogubionego sługę. I to jest prawdziwa twarz Kościoła. Spojrzenie na człowieka z miłością, z perspektywą jego osobistych przeżyć i doświadczeń, a nigdy z postawa osądu i potępienia. Wiele osób chce dziś nam wmówić, ze Kościół to nienawistne komentarze pod artykułami o owym księdzu, ale prawdziwy głos okazał się zgoła inny. To była kolejna próba przed rokiem miłosierdzia, po której zły poniósł klęskę.

I skoro księża to owe samoloty, o których gdy jeden upadnie mówią wszyscy, a nikt nie pamięta o tych, którzy ciągle latają, to powiem o nich ja. Miałem nie dawno okazję do spotkania z wieloma kapłanami, którzy pracowali w przeszłości w mojej rodzinnej parafii, oraz z tymi, którzy z niej pochodzili. Był ksiądz, u którego po raz pierwszy się spowiadałem, był ten, który udzielił mi pierwszej w życiu Komunii Świętej, był także i ten, co zaprosił mnie do Ruchu Światło – Życie, byli też inni. Po wszystkich widać było, że są szczęśliwi ze swojej decyzji, ze swojego kapłaństwa. Oni wreszcie, powtarzając za księdzem Blachnickim: niosą ludziom Chrystusa – Kapłana i Zbawiciela, który został złożony w ich ręce z całą Swoją mocą zbawczą, ze Swymi nieskończonymi zasługami – a oni tego Chrystusa zbawiającego niosą ludziom, czując się pokornym i wiernym dispensator misteriorum Dei. I za nich wszystkich wielkie dzięki Bogu.

Michał Godlewski

Dodaj komentarz

  1. Redakcja serwisu plockaoaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.